Pierwsza wizyta u weterynarza – nie taki diabeł straszny…

Po powrocie z pracy pojechaliśmy na zaplanowaną wizytę u weterynarza z Abby. Żeby było jej raźniej pojechaliśmy całą rodziną ale do gabinetu weszłyśmy same, a tak po babsku tym bardziej, że weterynarzem również jest kobieta.

Abby była lekko wystraszona. Podejrzewam, że nowe otoczenie lekko ją zestresowało. Kurczowo chciała siedzieć u mnie na rękach. Jak tylko próbowałam posadzić ją na stole do badania zaraz pchała się z powrotem.

Badania wyszły ok. Temperatura była w normie, badanie brzuszka pozytywne. Jedynym mankamentem były niedrożne kanaliki, które obecnie powodują łzawienie oczek naszego pieska, które objawia się przebarwieniami włosa w okolicach oczu. Pani weterynarz sprawdziła Abby również nos stwierdzają całkowitą niedrożność kanalików w nosku. Co to oznacza dla nas?

Pieski mają kanaliki łzowe, które mają odprowadzenie z oczu do nosa. Gdy są niedrożne tak jak w tym przypadku wydzielina jest odprowadzana w okolicy oczu powodując u Abby tzw. łzawienie. Obecnie nie ma stanu zapalnego spojówek, które często zdarza się w takich przypadkach i wówczas konieczne jest leczenie kroplami do oczu. Nasz maltańczyk dostał żółte kropelki do oczu, które mają pomóc w otwieraniu kanalików i na razie czekamy. Jeśli nie odblokują się podczas wzrostu pieska będzie konieczny zabieg ale to na razie kwestia przyszłości.

Docelowo Abby została zaszczepiona na podstawowe psie choroby. Poprosiliśmy o obcięcie pazurków i kontrole skóry.

Skóra Abby ostatnio stała się bardziej różowa. Skutkiem była najprawdopodobniej karma jaką Abby dostawała. Ostatnio dostaliśmy próbkę karmy z kurczakiem. Weterynarz sugeruje, że nasz szczeniak może być uczulony na białko zawarte w kurczaku. Niepokojąco wzrosłą liczba wypróżnień Abby. Z około 3 do 8! Dowiedzieliśmy się, że ta karma nie jest dobrze przyswajalna dla Abby. Od razu ją odstawiamy i wracamy do podawania Boscha dla szczeniąt małych ras. Z mokrej karmy przeszliśmy na saszetki bo po poprzedniej karmie Abby miała nieprzyjemny zapach z pyszczka.

Skonsultowaliśmy również wielkość porcji jedzenia jaką Abby powinna jeść. Nasz głodomór to wciąga niczym Golden ile by jej nie dać tyle by zjadła. Od teraz ściśle trzymamy się wytycznych producenta i weterynarza.

  • 60 gram suchej karmy na dzień, przy karmieniu samą suchą karmą.
  • 40 gram suchej i połowa saszetki mokrej karmy na dzień.

Wszystko dzielone na trzy posiłki.

Pierwszą wizytę uważam za bardzo udaną. Kolejne spotkanie za trzy tygodnie. Wcześniej jeszcze odrobaczanie specjalną pastą, którą dostaliśmy podczas wizyty. Abby na koniec nawet ładnie zapozowała do zdjęcia z panią weterynarz. Zobaczcie sami.

20150121_181357

Dodaj komentarz